PKN ORLEN S.A. informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij [Zgadzam się], aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij [Polityka prywatności i cookies], aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki internetowej.

Ustawienia Ankieta Archiwum

Raport Zintegrowany Grupy ORLEN 2016

II nagroda specjalna w kategorii Raport Zintegrowany | Najlepszy raport on-line

Outlook 2017+

Kapitały:  

Opracowany w kwietniu 2017

Outlook 2017+ w warstwie empirycznej, związanej ze scenariuszami rynku ropy, nie uległ istotnym zmianom w stosunku do tego, co przedstawiliśmy przed rokiem. Napływ informacji oraz nowe, zaskakujące rynek wydarzenia  (interwencja OPEC czy przyspieszenie o pięć lat redukcji zawartości siarki w paliwie bunkrowym) w niewielkim stopniu zmodyfikowały ścieżki cen ropy naftowej, oczekiwane przez nas w ciągu najbliższych pięciu lat.

Obecnie spodziewamy się utrzymania średnich cen ropy w latach 2017 i 2018 na poziomie około 55 dolarów za baryłkę. W kolejnych latach liczymy się z możliwością szybszego wzrostu cen z powodu ograniczenia inwestycji wydobywczych na złożach konwencjonalnych, które nastąpiło w latach 2015 - 2017. Skala tego ubytku jest nieznana, więc powstrzymujemy się od spekulacji na temat tempa wzrostu cen w latach 2019 - 2021.

Nie pojawiły się także nowe czynniki, których nie dostrzegaliśmy przed rokiem, mające znaczenie dla popytu i podaży ropy naftowej w horyzoncie 20 lat. Z dzisiejszej perspektywy wiemy więcej o znanych już czynnikach i niektórym przypisujemy większe znaczenie. Mam na myśli postęp elektromobilności oraz cyfryzacji. Cyfryzacja oznacza elektryfikację, można zatem spodziewać się, że czynnik ten spowoduje wzrost popytu na energię elektryczną generowany przez nowe potrzeby i zwyczaje konsumentów. Gdy dołączymy do cyfryzacji elektryfikację transportu osobowego (miejskiego oraz prywatnego), obniży się popyt na ropę naftową. Popyt na energię elektryczną, niezawodną i dostępną po stabilnej cenie, zwiększy zainteresowanie energią słoneczną oraz nuklearną, a rewolucja cyfrowa oraz postęp w magazynowaniu energii umożliwią dalszy rozwój tych źródeł pierwotnych.

To, co najbardziej zmieniło się w ciągu roku, to sposób patrzenia na rynek ropy naftowej. Zainteresowanie przyszłością popytu na ropę naftową, który może się skurczyć, zepchnęło jej ceny na drugi plan. A ponieważ efekty wypierania ropy z globalnego miksu energetycznego są w perspektywie 20 lat słabo widoczne, nastąpiło wydłużenie horyzontu analiz scenariuszowych o kolejne 15 lat, do 2050 roku. Horyzont strategicznego myślenia wybiega dzisiaj jeszcze dalej. W decyzjach strategicznych dominują scenariusze zmian, a scenariusze kontynuacji (business as usual) trafiły do lamusa. Biznes wykorzystuje je jeszcze do komunikacji z rynkami, gdy chodzi o ocenę przyszłych zysków generowanych przez już działające aktywa w horyzoncie 20 lat.

Tegoroczny Outlook różni się od poprzednich tym, że nie pokazujemy w nim własnych scenariuszy - dwóch zasadniczych powodów. Scenariusze o horyzoncie 2020 omówione w ubiegłym roku nie uległy istotnej zmianie. Dotyczy to także towarzyszących im ścieżek cen. Gdy chodzi o scenariusze zmian, które zostały wykorzystane w procesie przygotowywania strategii, powstrzymujemy się przed podawaniem liczb, co jest powszechną praktyką. Zamiast tego, w dalszej części Outlooku 2017+ omawiamy zmiany jakościowe w podejściu do strategii i decyzji alokacyjnych w sektorze naftowym.

Zmiana spojrzenia na rynek ropy

Od ścieżek cen do ścieżek popytu
Na rynek ropy naftowej i paliw płynnych można patrzeć z wielu perspektyw. Jeszcze do niedawna w centrum zainteresowania były ścieżki cen ropy naftowej - i na zmiany popytu, i podaży, patrzyło się pod kątem ich wpływu na ceny. Od czasu przystąpienia Chin do WTO w końcu 2001 roku wiodącą stroną rynku stał się szybko rosnący popyt, a spóźniająca się podaż wywierała wzrostową presję na ceny ropy. Chiny potrzebowały coraz więcej oleju napędowego do zasilania w energię szybko rozwijającego się przemysłu, statki potrzebowały paliwa do transportu rosnącego frachtu. Był to dobry okres dla rafinerii. Marże rosły. Sam kryzys finansowy i towarzysząca mu głęboka recesja oraz wysokie ceny ropy na krótką chwilę spowolniły tempo wzrostu popytu. Marże rafineryjne się skurczyły, wiele rafinerii zbankrutowało. Rosnąca od lat i wysoka cena ropy stymulowała jednak rozwój potencjału wydobycia, czego świat w porę nie zauważył. Po raz kolejny nie doceniono potencjału rewolucyjnych innowacji, które tym razem umożliwiły wydobycie ropy z miejsc, o których wcześniej się nie śniło, takich jak skały macierzyste (łupki) czy złoża głębokowodne. Jeszcze w 2010 roku można było znaleźć opinie, że za 5 lat ropy znów zabraknie. Znacznie wcześniej, bo już w połowie 2014 roku okazało się, że ropy naftowej jest w bród. Od tego czasu do chwili obecnej rynkiem rządzi podaż. Ceny spadły, potencjał wydobycia o krótkim cyklu szybko się dostosował do niskich cen, wzrosły zapasy. Te dostosowania umożliwiły rynkowi powrót do równowagi i pojawiło się pytanie, co dalej z cenami?

Nie było większych wątpliwości, że poziom 30-40 dolarów za baryłkę ropy jest nie do utrzymania i ceny wzrosną. Bardziej dyskusyjna okazała się ścieżka przyszłych cen i to z dwóch powodów: obfitości światowych zasobów ropy naftowej oraz perspektywy kurczącego się popytu. Światowe zasoby ropy rosną szybciej, niż wydobycie. W 1980 roku na świecie wydobyto 23 miliardy baryłek ropy naftowej. Rezerwy w złożach wynoszące 683 miliardy baryłek starczyłyby na 30 lat wydobycia. W latach 1980 – 2012, czyli w ciągu 32 lat, wydobyto 852 miliardy baryłek ropy! W 2012 roku wydobycie sięgnęło 31,5 miliarda baryłek. Rezerwy ropy oszacowane na 1668 miliardów baryłek starczyłyby na 53 lata wydobycia. W latach 1980-2015 wydobyto łącznie 1300 miliardów baryłek ropy! W 2016 roku wydobycie wyniosło 30 miliardów baryłek, a rezerwy oszacowano na 2092 miliardy baryłek, czyli na 70 lat wydobycia.  Zaki Yamani, Minister Ropy Arabii Saudyjskiej w latach 1962-1986 podsumował to następująco: „era kamienia łupanego nie skończyła się z powodu braku zasobów kamienia i era ropy naftowej skończy się długo wcześniej niż na świecie skończy się ropa”. Rzeczywiście, popyt na ropę naftową i paliwa płynne w krajach OECD maleje od 2005 roku. Kiedy globalny popyt na ropę naftową zacznie się kurczyć? Tu zderzały się dwa poglądy. Według jednego z nich, do niedawna dominującego, pogłoski o rychłym szczycie globalnego popytu na ropę naftową są przedwczesne. Obfitość zasobów ropy naftowej w połączeniu z rozwojem technologii wydobycia, przemawia za niskimi cenami ropy naftowej, jednak w długim horyzoncie nie mogą one być niższe od krańcowego kosztu wydobycia ropy naftowej, czyli opłacalności wydobycia 3-4 milionów baryłek dziennie najdroższej ropy, potrzebnej do zaspokojenia popytu. Niskie przez pewien czas ceny ropy podniosłyby ścieżki popytu, trzeba by sięgnąć po trochę droższą ropę i w rezultacie biznes naftowy kręciłby się tak, jak do tej pory. W tych scenariuszach ceny ropy w długim okresie, za jaki powszechnie uznawano 20 lat, wyznaczone przez krańcowy koszt wydobycia, kształtowałyby się około 70-80 dolarów za baryłkę, w stałych dolarach. Trzy lata temu mówiło się o cenie około 100 dolarów za baryłkę, ale z roku na rok obniżano cenę długookresową z powodu ujawniającej się poprawy efektywności wydobycia.

Drugi pogląd, który od niedawna przykuwa uwagę, przepowiada zbliżający się koniec dominacji ropy w transporcie oraz całkowitą eliminację ropy z wytwarzania energii (poza OECD, bo w OECD ten proces już nastąpił po kryzysach naftowych z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych). Wzrośnie, co prawda zużycie ropy jako surowca w przemyśle petrochemicznym i chemicznym, ale w pełnym rachunku, w horyzoncie do 2050 roku, globalny popyt na ropę naftową i paliwa płynne może się skurczyć nawet o 1/3 w porównaniu z obecnym poziomem. Mniejszy popyt oznacza, że do jego zaspokojenia nie będzie trzeba sięgać po zasoby droższej ropy, więc cena równowagi ropy będzie istotnie niższa od ceny w scenariuszach kontynuacji wzrostu popytu.

W publikacjach i scenariuszach eksploatujących wizję kurczącego się popytu na ropę naftową, w centrum uwagi znajduje się nie cena, lecz popyt, a wraz z nim czynniki, doprowadzające do jego spadku. Na plan pierwszy wyłania się elektromobilność, ale w tle działa znacznie silniejszy czynnik sprawczy, jakim jest postępująca, wszechogarniająca rewolucja cyfrowa, ochrzczona mianem czwartej rewolucji przemysłowej, pomimo tego, że jej macki sięgają daleko poza granice tradycyjnego przemysłu. Cena ropy w tych scenariuszach pozostaje wielką niewiadomą, bo jedyną dostępną metryką jest krańcowy koszt wydobycia, który zależy od geologicznej struktury zasobów oraz od technologii wydobycia. Kierując się czynnikami geologicznymi oraz wiedzą na temat kosztów poszukiwań i wydobycia, redukcja popytu na ropę mogłaby obniżyć długookresową cenę ropy nawet do 40 dolarów za baryłkę. Sęk w tym, że nie tylko geologia decyduje o kosztach wydobycia – czasami czynniki geopolityczne uniemożliwiają sięganie do najtańszych złóż. Co bardziej istotne, w scenariuszach kurczącego się popytu i niskiej ceny ropy, w długim horyzoncie zaszyte są cykle cenowe. Mechanizm jest następujący. Cykl życia aktywów wydobywczych i rafineryjnych liczy się w dekadach, i to mnożonych przez cyfrę większą od pięciu. Samo pojawienie się możliwości redukcji popytu na ropę w następstwie innowacyjnej rewolucji oznacza, że niektóre z już eksploatowanych aktywów zostaną osierocone. Obniża to wycenę wartości koncernów naftowych i ich możliwości inwestycyjne. Maleje także skłonność do inwestowania w aktywa naftowe, zarówno wydobywcze, jak i w rafinerie. Do tego dochodzi nie znane, co do skali, obniżenie wydobycia, wynikające z odroczenia projektów wydobywczych w ubiegłych dwóch latach z powodu niskich cen ropy. Zderzenie niższej podaży ze ścieżką popytu, który, nim zacznie spadać, w horyzoncie najbliższych pięciu lat prawdopodobnie będzie szybko rósł (przeciętnie z roku na rok o 1,3 mbd), zapowiada wzrost cen ropy już za dwa, trzy lata. Gdy ceny wzrosną, wydobycie zacznie się opłacać, więc w scenariuszach business as usual powinny wzrosnąć inwestycje wydobywcze. Koncerny wydobywcze wiedzą jednak, że w horyzoncie 20-30 lat popyt się obniży. Co będzie z cenami dalej? Czy mimo perspektywy kurczącego się popytu przemysł wydobywczy będzie skłonny inwestować? Czy też zadowoli się zyskami z wysokich cen ropy, w okresie, gdy jeszcze będzie potrzebna? Nic dziwnego, że scenariuszom wypierania ropy z transportu nie towarzyszą informacje o ścieżkach cen ropy. Zresztą w przypadku tych scenariuszy, które przepowiadają kurczenie się biznesu naftowego, cena ropy przestaje być parametrem decydującym o alokacji kapitału.

Wydłużenie horyzontu
Ekonomiści definiują długość horyzontu z perspektywy czasu niezbędnego do zmiany potencjału produkcyjnego. W przypadku usług jest to zaledwie parę miesięcy, ale w przemyśle ciężkim może to być i kilkanaście lat. Gdy chodzi o firmy z sektora paliw i energii, typowy krótki horyzont sięga do pięciu lat. Natomiast definicja długiego okresu jest bardziej złożona. Jeśli interesują nas zmiany potencjału wynikające z inwestowania w technologie dostępne na rynku, horyzont długiego okresu mieści się w 15-20 latach. Jest to dostatecznie długo, by pojawiły się na rynku przyrosty produkcji paliw i energii z nowych inwestycji (np. z elektrowni) a także, by odbiorcy zdążyli wymienić już eksploatowane instalacje i urządzenia, przy pomocy których wykorzystują paliwa i energię, na nowe (np. samochody czy domowe systemy ogrzewania). 20 lat to zdecydowanie zbyt krótki okres, by innowacyjne technologie, dopiero budujące swój potencjał, zostały zastosowane na skalę masową i zmieniły reguły gry w sektorze (np. efektywne baterie i systemy magazynowania energii, czy samochody elektryczne). Właśnie z powodu zbyt krótkiego horyzontu, by objąć skutki rewolucyjnych zmian dotyczących sektora paliw i energii, projekcje i scenariusze o horyzoncie 15-20 lat są scenariuszami kontynuacji (business as usual).

Scenariusze biznesu naftowego
Scenariusze koncernów naftowych odgrywają podwójną rolę: służą jako podstawa do oceny przyszłych zysków pod kątem możliwości inwestycyjnych (te scenariusze pokazuje się rynkowi) oraz do wyboru kierunków alokacji kapitału (do czasu realizacji konkretnych projektów pozostają one tajemnicą firmy). To drugie zadanie wymaga znacznie dłuższego horyzontu niż pierwsze, ze względu na cykl życia instalacji wydobywczych, rafineryjnych, petrochemicznych i energetycznych. Biorąc pod uwagę niepewność przyszłości, przyspieszenie zmian technologicznych i pojawianie się „game changerów”, scenariusze alokacyjne nie służą optymalizacji decyzji lecz mają chronić przed popełnianiem grubych błędów (np. przed inwestowaniem w aktywa, które po 20-30-40 latach trzeba będzie spisywać na straty). Pomiędzy scenariuszami alokacyjnymi pojawiają się bardzo istotne rozbieżności w ocenie przyszłych ścieżek popytu na ropę oraz ścieżek cen. Jedne scenariusze są oceniane jako bardziej prawdopodobne niż inne. Wiedzę na temat scenariuszy alokacyjnych wykorzystuje się w komunikacji z rynkami w sposób pośredni. Podaje się wartość oczekiwaną popytu oraz cen ropy określoną na podstawie ścieżek z rozważanych scenariuszy, ważonych prawdopodobieństwem ich realizacji w horyzoncie do 20 lat. Uśredniona w ten sposób ścieżka popytu i cen redukuje błąd projekcji.

Komunikacja z rynkami wciąż na podstawie scenariuszy kontynuacji
Horyzont 15-20 lat zwykle wystarcza koncernom paliwowo-energetycznym do oszacowania przyszłych zysków z tych aktywów, które już pracują oraz nowo rozpoczętych inwestycji w już znane technologie, zwłaszcza po uwzględnieniu zmian wartości pieniądza w czasie. Jeśli dodamy, że koncerny niechętnie ujawniają szczegóły swoich strategii inwestycyjnych nim zapadną decyzje o realizacji, nic dziwnego, że długookresowe Outlooki globalnych koncernów paliwowo-energetycznych nie wykraczają poza ten horyzont i pokazują gładkie ścieżki kontynuacji zmian popytu i cen surowców energetycznych. Na przykład w najnowszym Outlooku koncernu BP, który „…przedstawia najbardziej prawdopodobną ścieżkę popytu na energię oraz ewolucję miksu energetycznego w horyzoncie następnych 20 lat…” oraz „…pomaga naświetlić główne trendy i siły, które prawdopodobnie ukształtują globalne rynki energii w następnych dwóch dekadach…” nie pojawia się szczyt popytu na ropę naftową. Jest natomiast uwaga, że „gdyby kontynuować ten scenariusz poza rok 2035, globalny popyt na ropę mógłby zacząć się kurczyć gdzieś pomiędzy 2040 i 2050 rokiem”. Podobnie wygląda scenariusz bazowy w „Outlook for Energy: Journey to 2040 ”, przedstawiony przez ExxonMobil.  Mimo dłuższego o 5 lat horyzontu „..ropa naftowa nadal będzie odgrywać wiodącą rolę w sektorze energetycznym, napędzana popytem na transport i surowce dla przemysłu chemicznego”.

Przywołane Outlooki nie są jednowymiarowe i omawiają czynniki ryzyka i niepewność otaczającą ścieżki bazowe. Są analizy megatrendów i mówi się o zmianach strukturalnych, obejmujących globalny sektor energii, jednak przebiegają one stopniowo i na tyle łagodnie, że nie zmieniają reguł gry w sektorze. Błędem byłoby jednakże sądzić, że obraz przyszłości sektora paliw i energii pokazany w scenariuszach BP czy też ExxonMobil jest tym obrazem, którym koncerny paliwowo-energetyczne kierują się w decyzjach dotyczących alokacji kapitału.

Decyzje strategiczne już na podstawie scenariuszy zmian
Gdy chodzi o alokacje kapitału, sytuacja jest zgoła odmienna. Długi cykl życia aktywów naftowych powoduje, że podejmując decyzje o wyborze kierunków długofalowego rozwoju trzeba patrzeć zdecydowanie dalej niż 20 czy nawet 30 lat. Tylko wtedy przez mgłę niepewności przebijają się ryzyka wynikające z kontynuacji dotychczasowych modeli biznesu oraz pojawi się czas na dokonanie zmian.

Najpotężniejszym czynnikiem zmian strukturalnych obejmujących globalny sektor energii wcale nie jest wzrastająca restrykcyjność regulacji klimatycznych (przykładem jest niedawna decyzja Międzynarodowej Organizacji Morskiej, przyspieszająca o pięć lat wprowadzenie obniżonej normy emisji siarki do 0,5% z 3,5% przez statki), ale postępująca cyfryzacja i związane z nią przyspieszenie postępu technologicznego oraz nowe modele biznesowe. Kompleks przemian technologicznych, społecznych i gospodarczych, związany z rozprzestrzenianiem się cyfryzacji został nazwany Czwartą Rewolucją Przemysłową, a jej zasięg dalece wykracza poza przemysł. Ponieważ to co cyfrowe, jest także elektryczne, Czwarta Rewolucja Przemysłowa jest rewolucją elektryczną z dalekosiężnymi skutkami w sektorze energii oraz w transporcie. Tempo zmian może ulec raptownemu przyśpieszeniu, gdyż rewolucja dotyczy także strony popytowej, czyli tego, w jaki sposób korzystamy z energii i jakie źródła pierwotne wybieramy. Na przykład koncern Google zużywa w swoich centrach obliczeniowych pięć terawatogodzin energii rocznie, to jest tyle, ile zużywa San Francisco w ciągu roku. W ponad 80 procentach jest to energia odnawialna. Korzystanie z energii odnawialnej jest podyktowane czynnikami biznesowymi: koszt wytworzenia jednostki energii jest przewidywalny i nie podlega wahaniom cyklicznym, gdyż składa się nań głównie amortyzacja. To obniża koszty prowadzenia biznesu, w którym głównym kosztem jest energia elektryczna. Dlatego Google lokalizując swoje serwerownie w różnych miejscach świata kieruje się dostępnością energii odnawialnej.

Scenariusze spoza biznesu akcentują zmiany
Zupełnie inne podejście do przemian sektora energii i analiz scenariuszowych mają ośrodki i instytucje spoza biznesu. Najbardziej uznanym thinktankiem jest Międzynarodowa Agencja Energii (MAE), zrzeszająca kraje członkowskie OECD. Agencja ta co roku publikuje obszerny raport „World Energy Outlook”, zawierający alternatywne scenariusze dotyczące sektora energii. Wśród nich znajduje się rygorystyczny scenariusz 450, pokazujący co trzeba było zrobić, by w horyzoncie do 2040 roku zatrzymać wzrost temperatury o 2 stopnie Celsjusza powyżej poziomu sprzed ery industrializacji. W tym scenariuszu szczyt globalnego popytu na ropę ma miejsce w 2020 roku, a potem popyt na ropę kurczy się i w 2040 roku osiąga poziom odpowiadający 70% dzisiejszego zużycia. Nie bez powodu użyłem czasu przeszłego, gdyż niewiele z założeń tego scenariusza jest obecnie spełnionych i sama MAE traktuje ten scenariusz wyłącznie jako układ odniesienia dla innych scenariuszy, w których popytu na ropę ubywa bardzo powoli.

Rola samochodów osobowych w popycie na ropę naftową
W minionym roku wiodącym motywem debat o przyszłości ropy naftowej i paliw płynnych, które toczyły się na różnych forach międzynarodowych i krajowych, była niewątpliwie elektro-mobilność. Nie bez powodu. Przyszłość ropy naftowej zależy w pierwszym rzędzie od tego, jak długo jeszcze ropa naftowa będzie królować w transporcie. Współczesny świat zużywa 96 mbd ropy naftowej i paliw płynnych. Największym odbiorcą ropy jest transport, do którego trafia 56 procent podaży, czyli 54 mbd. Dla porównania, zapotrzebowanie drugiego największego odbiorcy, przemysłu, jest już trzykrotnie mniejsze, bo wynosi niewiele ponad 18 mbd (19 procent globalnego popytu). Po drugie, współczesny transport jest silnie uzależniony od ropy naftowej – 90 procent energii zużywanej w transporcie pochodzi z tego źródła. W centrum elektro-mobilności znajdują się samochody lekkie (LDV), gdyż na nie przypada 63 procent zużycia ropy naftowej i paliw płynnych w transporcie (34 mbd). Samochody ciężkie zużywają niecałe 10 mbd (18 procent), a pozostałe 10 mbd zostaje zużyte poza transportem kołowym: 10 procent w transporcie lotniczym, 6 procent w transporcie morskim, 1,5 procenta zużywa kolej i 3,5 procent pozostałe środki transportu. Wśród samochodów lekkich największy segment stanowią samochody osobowe, zużywające 19 mbd paliw (35 procent zużycia ropy naftowej i paliw płynnych w transporcie). Ten segment samochodów, związany z indywidualnymi konsumentami i ich zwyczajami komunikacyjnymi jest najbardziej podatny na „elektryfikację i cyfryzację”. Elektryfikacja polega na zastąpieniu samochodu z tradycyjnym napędem spalinowym, przez auto z napędem elektrycznym. Cyfryzacja może wzmocnić skutki tego procesu, np. poprzez współdzielenie samochodów (samochód elektryczny dla użytkownika będzie tańszy, zwiększy się popyt na podróże, liczba samochodów nie spadnie, samochód przejedzie dwukrotnie większy dystans). W okresie przejścia zyskują na znaczeniu samochody z napędem hybrydowym, które dobrze wpasowują się w ekosystem samochodów spalinowych. Jedne z nich wykorzystują silniki elektryczne jako uzupełnienie tradycyjnych, inne z kolei traktują silniki spalinowe jako awaryjne przedłużacze tradycyjnego napędu elektrycznego. Jednak prawdziwa rewolucja kryje się za samochodami elektrycznymi (BEV Battery Electric Vehicles). Wiele z nich znajduje nabywców wśród fanów nowinek technicznych oraz osób dla których ekologia nie jest pustym słowem. Przykład Norwegii pokazuje, że można używać tych samych elektrycznych samochodów na masową skalę jeśli tylko stworzy się dla nich nowy ekosystem, w postaci odpowiednio gęstej infrastruktury do ładowania i obsługi tych pojazdów oraz stworzy system zachęt finansowych i pozafinansowych do korzystania z nich. Niestety system norweski jest bardzo kosztowny i z tego powodu nie można go szybko przenieść na inne kraje. Kiedy zatem można się spodziewać rewolucji w komunikacji samochodowej i związanej z nią detronizacji ropy z pozycji głównego paliwa w transporcie? Okazuje się, że wiele zależy od samych koncernów samochodowych, które wzorem amerykańskiej Tesli biorą sprawy w swoje ręce i planują budowę punktów szybkiego ładowania samochodów wzdłuż europejskich autostrad. Flota samochodów osobowych w 2015 roku liczyła 0,9 miliarda samochodów. Z tego 1,2 miliona stanowiły hybrydy i samochody elektryczne. Czystych samochodów elektrycznych (BEV) było 680 tysięcy. Z powodu długiego cyklu życia samochodu osobowego (około 20 lat), co roku wymienia się na nowe około 5 procent floty. Po uwzględnieniu przyrostu floty oraz rosnącego udziału samochodów elektrycznych w sprzedaży, w horyzoncie do 2035 roku ich udział we flocie samochodowej wciąż nie jest imponujący. W cytowanym już scenariuszu BP jest to około 6 procent, a redukcja popytu na ropę naftową z tego tytułu nie przekracza 1,2 mbd. Nie jest to nic niepokojącego. Jednak gdy spojrzymy na najnowsze scenariusze ośrodków akademickich zajmujących się badaniem przemian w sektorze energii i transportu, już w 2050 roku 70 procent globalnej floty samochodów osobowych będą stanowić samochody elektryczne, a globalny popyt na ropę naftową może się skurczyć o ponad 24 mbd! Warto podkreślić, że według tych samych scenariuszy udział elektrycznych samochodów we flocie samochodów osobowych w 2030 roku wynosi, w zależności od scenariusza, od 5 do 9 procent. Gdy nie spojrzymy wystarczająco daleko, nie dostrzeżemy zagrożenia! Ponieważ prąd będzie pochodził w coraz większej części z energii odnawialnej, z udziałem energii słonecznej w globalnej produkcji energii elektrycznej bliskim 30 procent oraz 25 procentowym udziałem energii jądrowej, oba te czynniki przyczynią się do istotnej redukcji emisji. Dieter Helm, brytyjski ekonomista specjalizujący się w przemianach globalnego sektora energii, w swojej najnowszej książce, pod wiele mówiącym tytułem: Burn Out - The Endgame for Fossil Fuels wskazuje, że motorem napędowym tych przemian będą innowacje i biznes, a nie rządy i regulacje klimatyczne. Polityka gospodarcza może te procesy moderować, ale większe znaczenie będą miały instrumenty wspierania innowacji, niż ochrony środowiska i klimatu.

Scenariusze Grupy ORLEN

Projekcja cen ropy i marż produktowych oraz rafineryjnych to tylko jeden z produktów procesu analiz scenariuszowych, i to wcale nie najważniejszy. Celem budowy scenariuszy nie jest bowiem przewidywanie konkretnych ciągów wydarzeń, lecz przygotowanie Koncernu do budowania odpornych strategii rozwoju, które będą aktualne bez względu na to co się wydarzy. Dobrze zorganizowana analiza scenariuszowa pomaga uchronić się przed czterema „śmiertelnymi grzechami” planowania strategicznego, takimi jak (i) tendencja do podtrzymywania przekonań, (ii) optymizm wypierający realizm, (iii) iluzja sprawowania kontroli nad przebiegiem wydarzeń oraz (iv) przypisywanie zbytniej wagi najnowszym informacjom. Dlatego ważne jest to, by dobrze zidentyfikować czynniki różnicujące scenariusze. Każdy scenariusz opowiada jakąś logiczną historię dotyczącą ropy naftowej, która może się wydarzyć w przyszłości. Patrząc na scenariusze przez pryzmat liczb można powiedzieć, że takich historii jest nieskończenie wiele. Jednak konstruowanie alternatywnych scenariuszy ma sens wtedy, gdy mamy do opowiedzenia kilka zupełnie innych historii, które potencjalnie mogą się wydarzyć i zmienić ciąg wydarzeń na rynku ropy. Takich alternatywnych historii jest zdecydowanie mniej. Kluczem do ich budowy są najbardziej istotne problemy rzutujące na przyszłość ropy naftowej, które będą generować alternatywne rozwiązania, w zależności od tego, w jaki sposób zostaną zaadresowane.

Także w Koncernie, w trakcie prac nad aktualizacją naszej strategii, zajmowaliśmy się szansami i zagrożeniami stwarzanymi przez rewolucyjne zmiany, jakie może przynieść Czwarta Rewolucja Przemysłowa. Analizy strategiczne tego rodzaju koncentrują się na poszukiwaniu tzw. czarnych łabędzi, czyli splotu czynników, które mogą przyspieszyć zmiany technologiczne i społeczne, dotyczące obszarów naszej obecnej aktywności do tego stopnia, że wykoleją nasz biznes. Czarne łabędzie to zmiany o niskim prawdopodobieństwie wystąpienia oraz dużej „sile rażenia”. Czarnymi łabędziami są innowacyjne technologie pozyskiwania i korzystania z energii. Dobrym przykładem jest rewolucja łupkowa, która doprowadziła do spadku cen ropy naftowej, wytrąciła kartelowi OPEC narzędzie wpływu na cenę, a teraz skutecznie powstrzymuje jej wzrost. Po identyfikacji takich obszarów następuje analiza strategii zmiany: w jakim kierunku należałoby się zmienić, by na tych zmianach skorzystać oraz czy zdołamy to zrobić w odpowiedniej skali i czasie. Rezultatem analiz strategicznych, obejmujących mniej lub bardziej prawdopodobne scenariusze jest sporządzenie mapy rozwoju koncernu obejmującej obszary, z których powinniśmy się wycofywać i kierunki, w których powinniśmy podążać. Wyników analiz strategicznych żadne firmy nie ujawniają. To, co wychodzi na światło dzienne wraz z prezentacją strategii, to tzw. wartość oczekiwana analizowanych scenariuszy zmian otoczenia, czyli średnia przeważona prawdopodobieństwem realizacji. Taka konstrukcja zbliża publikowane Outlooki do scenariuszy kontynuacji i równocześnie jest bezpieczna, gdy chodzi o określenie oczekiwanych zysków z posiadanych aktywów, gdyż system ważenia eliminuje scenariusze krańcowe i zmniejsza ryzyko błędu dla ścieżek cen ropy naftowej.

Najbliższe 5 lat: w oczekiwaniu na wzrost cen ropy
Od marca 2015 roku, kiedy przygotowywaliśmy pierwszy Outlook, na rynek ropy powróciła równowaga, ceny wzrosły, powrócił też kartel OPEC z interwencjami podtrzymującymi osiągnięte poziomy przed spadkiem. W ślad za cenami wzrosło elastyczne cenowo wydobycie niekonwencjonalne w USA, osłabiające w horyzoncie roku do dwóch lat potencjał wzrostowy cen. Na tej podstawie w latach 2017 - 2018 spodziewamy się oscylacji cen wokół 55 dolarów za baryłkę. Sytuacji rynkowej bacznie przygląda się kartel OPEC, rozważając opłacalność kolejnej interwencji. Kartelowi odpowiadają ceny powyżej 50 dolarów za baryłkę, jednakże nie przekraczające 60 dolarów, gdyż przekroczenie tego pułapu uruchomiłoby wiele nowych projektów wydobywczych na złożach konwencjonalnych, których efektem byłby spadek cen ropy w dalszej perspektywie. Ponieważ gospodarka globalna przyspiesza i popyt na ropę rośnie w wysokim tempie, około 1,6-1,7 mbd w latach 2017 - 2018 i 1,3-1,4 mbd średnio w latach 2017 - 2021, w ocenie Międzynarodowej Agencji Energii należy się poważnie liczyć z silniejszym wzrostem cen za trzy-cztery lata. Wskazuje na to duża skala projektów wydobywczych na złożach konwencjonalnych planowanych do realizacji w latach 2015-2016, z których zrezygnowano (lub je odroczono) z powodu zbyt niskich cen ropy. Niedostosowanie podaży do rosnącego popytu pojawiło się w naszych poprzednich Outlookach jako czynnik ryzyka przyspieszający wzrosty cen ropy. Nawet obecnie trudno jednak określić jak silnych wzrostów cen można się spodziewać z tego tytułu, więc w Strategii zrezygnowaliśmy z podawania założeń cenowych na lata 2019 - 2021.

Podsumowując, w ciągu minionych dwóch lat sytuacja na rynku ropy, w ogólnym zarysie, rozwijała się w kierunkach zgodnych z przewidywaniami, pomimo tego, że dostosowania przebiegały wolniej niż oczekiwaliśmy. Oprócz sfery polityki, która zawsze stanowi czynnik ryzyka, nie pojawiły się nowe czynniki, które stanowiłyby zaskoczenie i biorąc pod uwagę wysoki poziom niepewności mogły radykalnie zmienić oczekiwania na kolejne pięć lat. Poziomów cen nie odgadniemy i nie próbujemy odgadywać, gdyż w sektorze towarów, w którym działamy, w krótkim horyzoncie o wiele bardziej istotna jest nasza pozycja na globalnej, i regionalnej krzywej kosztów przemysłu rafineryjnego, i petrochemicznego, oraz odpowiedni bufor finansowy, bo te czynniki definiują naszą odporność na nieoczekiwane zmiany cen i marż.

W tym kontekście ważnym czynnikiem, który wpłynie na ceny ropy naftowej i marże produktowe w horyzoncie najbliższych pięciu lat jest zmiana regulacyjna dotycząca specyfikacji paliwa używanego w transporcie morskim. Otóż Międzynarodowa Organizacja Morska zdecydowała się przyspieszyć o 5 lat wprowadzenie regulacji nakazującej zmianę specyfikacji paliwa bunkrowego. Od 1 stycznia 2020 roku zawartość siarki w paliwach używanych przez statki na świecie ograniczona została z 3,5% do 0,5%. Sama zmiana specyfikacji nie jest zaskoczeniem, gdyż była planowana na 2025 rok. Nieoczekiwana, o 5 lat wcześniejsza implementacja, z pewnością będzie miała znaczące konsekwencje dla właścicieli statków i rafinerii, a wokół daty przejściowej należy się spodziewać silnych wahań cen ropy naftowej i produktów jej przerobu, czyli marż. Z dzisiejszej perspektyw trudno jeszcze określić w jaki sposób branża żeglugowa i rafineryjna dostosują się do nowej regulacji.

Okres długi: spoglądaj daleko i oczekuj nieoczekiwanego
Przechodząc do długiego horyzontu zwraca uwagę to, że w ciągu roku ocena perspektywy rozwoju sektora energii i sektora naftowego uległa istotnym zmianom. Przejawem tej zmiany jest wydłużenie horyzontu rozważań, by dać czas na materializację skutków globalnych megatrendów w sferze gospodarczej i społecznej oraz efektów rozwoju nowych technologii wytwarzania i korzystania z energii. Ze względu na specyfikę rozwoju tego sektora, związaną z długim cyklem życia instalacji po stronie podaży energii (elektrownie, rafinerie), a także urządzeń korzystających z energii (samochód, system ogrzewania domu) oraz kosztem ich wymiany, w horyzoncie najbliższych 20 lat w skali globalnej nie dostrzeże się skutków nawet najbardziej radykalnych zmian.  Do tego potrzebna jest perspektywa co najmniej 30-40 letnia. Samo wydłużenie horyzontu nie jest niczym nowym. W takim horyzoncie podmioty sektora energii dokonują przecież rachunków opłacalności swoich kluczowych projektów inwestycyjnych. Każdy, kto miał do czynienia z takimi projektami wie, że wsadem do rachunków opłacalności są ścieżki cen energii. Skąd jednak wziąć projekcje cen energii, jeśli zajmujemy się scenariuszami dotyczącymi rewolucyjnych zmian w technologii?

Okazuje się, że w wielu procesach biznesowych lepszym narzędziem decyzyjnym, niż racjonalne modelowe kalkulacje jest intuicja. Do takich procesów należą decyzje o kierunkach alokacji inwestycji rozwojowych, które powinny brać pod uwagę odlegle efekty dzisiejszych innowacji, będące czynnikiem zmiany w długim horyzoncie. Przestawianie biznesu na nowe, innowacyjne tory jest nie lada wyzwaniem, bo nie da się tego zrobić bez zaufania w ekspercką intuicję. Z powodu niepełnej informacji o innowacyjnym przedsięwzięciu nie może być mowy o rachunku opłacalności, nie da się oszacować kosztów związanych z realizacją projektów ani też strumienia przyszłych dochodów. Nowe projekty biznesowe są na tyle unikalne, że nie można poddać ich racjonalnej, celowej ocenie i na tej podstawie dokonać wyboru. W tym procesie decyzyjnym inwestor jest skazany wyłącznie na własną intuicję. W świecie projektów tradycyjnych, oparcie decyzji wyłącznie na intuicji byłoby przejawem ekonomicznej nieracjonalności i biznesowej niegospodarności. Ale projekty innowacyjne należą do świata, w którym poleganie na intuicji jest normą. Po prostu nie ma innego wyjścia. 

Autor Outlooka 2017+:
dr Adam Czyżewski
Główny Ekonomista PKN ORLEN

 


Przejdź do: